Zaloguj

Aktualności

21-05-17

"Beksiński. Dzień po dniu kończącego się życia" Beksiński, Banach i Skoczeń.

    • beksinski dzien po dniu konczacego sie zycia b iext34670525

                                                Beksiński. Dzień po dniu kończącego się życia

                                  Zdzisław Beksiński, Jarosław Mikołaj Skoczeń, Wiesław Banach

Granice Bieszczad są płynne. Dla jednych to granice Bieszczadzkiego Parku Narodowego, dla innych powiatu bieszczadzkiego, jeszcze inni uznają tylko góry – czyli pasmo Bieszczadów Zachodnich, będące częścią Beskidów Wysokich, tzw. pasmo Beskidów Lesistych. A jeszcze inni twierdzą, że Bieszczady zaczynają się w Sanoku.

W bibliotece, w dziale Regionalia, wpadła mi w oko książka „Beksiński. Dzień po dniu kończącego się życia”. Jest to zapis rozmów Wiesława Banacha – dyrektora Muzeum Historycznego w Sanoku – z Jarosławem Mikołajem Skoczeniem – dziennikarzem i pisarzem, na temat artysty pochodzącego z Sanoka i w tym mieście przez dłuższy czas tworzącego.

źródło: http://beksinski.eu/

Wiesław Banach, bohater pierwszej części książki, opowiada o swojej znajomości z Beksińskim, niejako w odniesieniu do rewelacji, jakie publikowały media najpierw po śmierci Tomasza Beksińskiego – syna artysty, a następnie po śmierci samego Zdzisława. Tłumaczy jego słowa, opowiada jak przeżył śmierć żony, a później syna. Łagodzi nieco obraz artysty, znanego z kontrowersyjnych grafik i obrazów. Przybliża nam postać Beksińskiego, ukazując jego zwyczajne, ludzkie oblicze.

źródło: http://beksinski.eu/

W drugiej części bohaterem jest już sam Zdzisław Beksiński w swoich dziennikach. Są to zapiski czasem bardzo przyziemne, a czasem głębokie, dające do myślenia, ocierające się o metafizykę. Malarz, grafik, amator sztuki filmowej, meloman, człowiek wielu talentów i pasji, w dziennikach obnaża swoje oblicze zwyczajnego człowieka z jeszcze bardziej zwyczajnymi problemami. Niechęć do stania w kolejkach, rozliczenia z zakupów, plany na najbliższe dni, pogoda, choroby. Wprawdzie nie jest aż tak dosadny jak Gombrowicz, i forma również jest nieco łatwiejsza w odbiorze, ale i tak zastanawiałam się – niejedyna – dlaczego w ogóle je spisywał.

"Dla kogo właściwie piszę to wszystko? Tylko dla siebie? Przedtem pisałem z myślą, że Zosia przeczyta po mej śmierci. Później z niewielkim cieniem nadziei, że zajrzy do tego Tomek (...) Komu będzie się chciało czytać jaka była na Służewcu pogoda rano w poniedziałek 27 grudnia 1999. Dla kogo robić wszystkie inne notatki. Dla kogo wreszcie malować?" [str.312]

źródło: http://beksinski.eu/

A komu chciałoby się o tym czytać? Myślę, że wielu osobom zafascynowanym dziełami i życiem Beksińskiego. Ponieważ spomiędzy tych przyziemnych zmartwień wyłania się obraz człowieka inteligentnego, filozofującego, artysty przez duże A, który jednocześnie potrafił być kochającym ojcem i mężem.

źródło: http://beksinski.eu/

W wielu recenzjach czytelnicy zarzucają tej książce nadmierną subiektywność, szczególnie ze strony Wiesława Banacha. Bo to, że artysta w dziennikach będzie opisywał tylko i wyłącznie swoją perspektywę było oczywiste. Fakt, Beksiński we wspomnieniach swojego przyjaciela jest zdecydowanie bardziej ludzki niż w wywiadach i reportażach pojawiających się w mediach. Jednak czy nie powinniśmy mu zaufać? Jemu i rodzinie Beksińskich, którzy z artystą spędzili najwięcej czasu. Odpowiedź na to pytanie pozostawiam czytelnikom.

źródło: http://beksinski.eu/

Podsumowując, „Beksiński. Dzień po dniu kończącego się życia” to interesująca pozycja czytelnicza, obowiązkowa dla każdego wielbiciela Beksińskiego, ale nie tylko. Jeżeli kiedykolwiek natkniecie się na tę książkę w księgarni czy bibliotece, otwórzcie ją na dowolnej stronie i przeczytajcie kilka akapitów. Wbrew pozorom, trudno oderwać się od zapisków z dziennika artysty. Beksiński, oprócz pogmatwanej historii, miał też interesującą osobowość. I dlatego właśnie warto dać tej książce szansę.

Tags: książka
blog comments powered by Disqus
FUNDUSZE EUROPEJSKIE – DLA ROZWOJU INNOWACYJNEJ GOSPODARKI
Projekt „Stworzenie internetowego serwisu automatycznej konfiguracji przez turystów autorskiego, indywidualnego pobytu turystycznego w regionie bieszczadzkim www.mojebieszczady.com” współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego