Zaloguj

Aktualności

20-04-17

Jaworzec- wieś,której już nie ma

    • Jaworzec piwnica gosp.

Kamienna płyta, niewyraźne znaki - cmentarz przy cerkwi.

Nie ma cerkwi, nie ma cmentarza.

Mech obrasta kamienie zielonym kożuchem.

Dziura w ziemi, kiedyś to była studnia.

Kobieta pochylona nad cembrowiną.

Skrzypi żuraw wesołym śmiechem dzieci.

Apokalipsa życia zakręciła koło.

Szare cienie z cerkwi, cmentarza, wioski.

Ruszyły korowodem śmierci w czeluść paszczy smoka.

Zatrzymany kadr.

Dziura w ziemi, czy pusty oczodół bieszczadzkiego biesa?

                                                                                              Zaginiona wioska - Mirosław Welz


Ostatnim miejscem na trasie szlaku Bieszczady Odnalezione – po wsiach Zawój, Łuh – jest wieś Jaworzec.


Najkrótsza droga do tej nieistniejącej wsi, biegnie od Kalnicy, dłuższa – od Polanek (drogą przez Zawój i Łuh).

Nazwa wsi pochodzi od jaworu, drzewa chroniącego od złych mocy. Powstanie wsi datuje się od roku 1580. Wieś była zamieszkała głównie przez Bojków, kilku Polaków i Rusinów. Udało jej się w miarę szczęśliwie przetrwać okres wojenny, lecz w maju 1947 roku – mieszkańców nie ominęły wysiedlenia. Na Ziemie Odzyskane wywieziono wszystkich – 557 osób.

Pozostawione domy, gospodarstwa zostały zniszczone, ten sam los spotkał drewnianą cerkiew pw. Wielkiego Męczennika Dymitra (z 1846r). Po wsi i cerkwi pozostały ruiny kamiennych piwnic i podmurówki domów.

Przy kaplicy znajdował się cmentarz – obecnie uporządkowany – a na nim pozostałości krzyży i nagrobków.

Około 100 m od cerkwiska, w 2014 r. wolontariusze Stowarzyszenia Rozwoju Wetliny i Okolic oraz Stowarzyszenia „Magurycz” - postawili kopię krzyża pańszczyźnianego z 1848 r.  – upamiętniającego zniesienie pańszczyzny.


Na przeciw cerkwi, obecnie powstaje rekonstrukcja dawnej chaty bojkowskiej.

W Jaworcu nikt się nie osiedlił. W 1976 r; oddano tutaj do użytku bacówkę – schronisko PTTK.

Jaworzec, to trzecia i ostatnia wieś ze ścieżki Bieszczady Odnalezione. Jednak wsi w Bieszczadach, które są jedynie punktem na mapie z opisem „nieistniejąca wieś” jest jeszcze wiele. Postaram się dotrzeć do wielu z nich i je przybliżyć, chociaż wirtualnie.

Mówi się, że czas goi rany, ziemia pokrywa całunem zieleni pozostałości, krzyże pochylają się, ruiny niszczeją i zarastają. Jednak jeśli historia jest utrwalana, przekazywana – pozostaje i trwa. Być może jest to „niewygodna” historia, ale jest.

Nie chcę poruszać tematu, kto komu zadał większą krzywdę, jakie były przyczyny wysiedleń. Tak było - nie zmienimy historii, nie znikną z jej kart tamte tragiczne dni. Nie są tutaj ważne liczby, ilość przewróconych krzyży, spalonych domów i cerkwi – ważne są miejsca, jako świadectwa historii, wypełnione pamięcią o ludziach, którzy tutaj budowali swoje „małe ojczyzny”, przelali za nie łzy i niejednokrotnie krew. I tylko dla tej wiedzy warto pamiętać.

Dlatego też wielki ukłon dla grup nieformalnych i Stowarzyszeń, które starają się ocalić od zapomnienia i zniszczenia to, co jeszcze zostało, bo historia będzie żywa, jeśli będziemy o niej pamiętać, bez budowania wzajemnych antagonizmów.


 

Lidia Tul-Chmielewska

blog comments powered by Disqus
FUNDUSZE EUROPEJSKIE – DLA ROZWOJU INNOWACYJNEJ GOSPODARKI
Projekt „Stworzenie internetowego serwisu automatycznej konfiguracji przez turystów autorskiego, indywidualnego pobytu turystycznego w regionie bieszczadzkim www.mojebieszczady.com” współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego