Zaloguj

Tajemniczy świat bieszczadzkich roślin

    • Przylaszczka

Wiosna to szczególny czas dla każdego z nas, a także dla świata roślin odradzających się po zimie.. W tak wyjątkowy czas zapraszam Was w tajemniczą podróż z bieszczadzkimi roślinami, które są mocno zakorzenione w naszej świadomości oraz podświadomości. Jak można magiczność i symboliczność ziół wykorzystać w praktyce życia codziennego?  Już teraz poznajcie pewne tajemnice…

Pojęcie „zioła” otwiera w naszej świadomości dość wąskie szlaki skojarzeniowe. Starsi ludzie mają na uwadze lecznicze herbatki, młodszym przychodzą na myśl pewne używki, zaś botanicy będą mieć na uwadze ściśle określoną grupę bylin. Tymczasem warto chyba wrócić do bardzo szerokiego znaczenia, pod którym kryje się nie tylko funkcja użytkowa, ale cała gama odniesień pozamaterialnych - z pogranicza magii, religii, symboliki czy podświadomej warstwy mentalnej.

Inny wymiar miały zioła dla starożytnych druidów, inny dla średniowiecznej wiedźmy czy późniejszej znachorki, jeszcze inny dla naszych babć, które poświęcone bukiety ziół zatykały za obrazem lub wieszały gdzieś pod strzechą, na znak błogosławieństwa dla całego domostwa.

Zachodnia cywilizacja przyzwyczaiła nas do bardzo utylitarnego traktowania natury, w związku, z czym przyroda w powszechnym mniemaniu jest ważna o tyle, o ile spełnia jakąś użyteczną funkcję. Świat zwierząt podzielono na gatunki pożyteczne i szkodniki, zaś rośliny - na chwasty i gatunki uprawne. Wiele to mówi o naszym sposobie interpretowania rzeczywistości. Z drugiej strony, jako przeciwwaga do takiego rozumowania, ukształtował się nurt „głębokiej ekologii”, w którym każda istota ma wartość samą w sobie, bez jakichkolwiek odniesień ze strony człowieka. Ale i ta strona medalu w pewnym momencie może zwodzić człowieka na manowce.

Chronimy za wszelką cenę jakiś rzadki gatunek tylko, dlatego, że zanika - jakbyśmy chcieli zachować przyrodę w statycznym układzie, zapominając, że jej główną cechą jest dynamika: jeden gatunek ustępuje miejsca innym. Sztucznym podejściem jest traktowanie natury w sposób oderwany od człowieka. Prowadzi to do absurdów. Przyszedł mi teraz na myśl taki - z pozoru dziwaczny, a jednak konsekwentnie logiczny przykład: gdyby jakiś unikatowy gatunek grzyba powodował grzybicę skóry, to czy na chorym człowieku utworzyć mamy rezerwat ginącego gatunku? Podobnie czasem bywa z podejściem do ochrony przyrody - gdy chronimy ginącego storczyka, zakazując w jakiejś rolniczej miejscowości wypasu krów, stawiamy roślinę na ołtarzu, podporządkowując jej wszystkie inne wartości, łącznie z ludzkim życiem... Gdzie, więc mamy szukać tego złotego środka, który zapewniłby nam właściwą relację do świata roślin?

I znowu proponuję, byśmy cofnęli się w przeszłość, do naszych bliższych i dalekich przodków, którzy przez tysiąclecia spontanicznie kształtowali wielopłaszczyznową przestrzeń współistnienia z przyrodą. Znajdziemy tu podejście czysto praktyczne, ale obok niego ta sama roślina była często traktowana, jako atrybut życia religijnego, a przez wieki wykształciło się też związane z nią myślenie symboliczne. Roślina wchodzi też do pospolicie stosowanej frazeologii. Weźmy konkretny przykład maku, którego uprawa trwa od tysięcy lat - od dawna znane są też jego nasenne i narkotyczne, a czasem śmiercionośne właściwości. Mak był kiedyś w powszechnym użyciu pracujących matek, które uspokajały nadpobudliwe dzieci makowym „smoczkiem”. Był też regularnie obecny w bieszczadzkich ceremoniach pogrzebowych. Dlatego właśnie roślina ta pojawia się często w symbolice śmierci, wpisanej w kontekst snu wiecznego.

W Bieszczadach motyw makówek znajdziemy prawie na każdym cmentarzu, gdzie są jakieś stare nagrobki - w postaci ornamentów metaloplastyki nagrobnego krzyża, ale także w starej sztuce kamieniarskiej, umieszczającej maki w ręku aniołów, które mają nieść łagodną śmierć i czuwać nad spokojnym snem. Z tego samego powodu Bojkowie rozsypywali ziarenka maku przed zmarłym, aby sen na trwałe odgrodził go od świata żywych. W potocznym języku często używamy zwrotu „jak makiem zasiał”, wyrażając niewzruszoną ciszę, z jaką wiąże się również symbolika tej rośliny. Dodać tu należy również obecność maku w naszym narodowym malarstwie np. u Jacka Malczewskiego, gdzie najczęściej symbolizuje łaskawą śmierć, a także w wymowie poetyckiej i patriotycznej np. „Czerwone maki na Monte Cassino”. A to tylko jeden z licznych przykładów, gdzie roślina wrasta w naszą świadomość i podświadomość na bardzo wielu płaszczyznach.

Dzisiejsze obcowanie ze światem roślin często jest bardzo płytkie. Jeśli mówimy „mak”, na myśl przychodzi nam polny chwast lub pyszny makowiec. Zapomnieliśmy o szerokiej skali odniesień, które warto ożywiać - choćby po to, żeby wkraczając w świat otaczających nas „chwastów”, przeżyć piękną wędrówkę w głąb naszej bogatej kultury. Zatrzymując się nad pospolitą pokrzywą nie tylko przy okazji narzekania na jej parzące właściwości, ale odsłaniając w niej cały wachlarz dawnych wierzeń, zakorzenionych w ludowej mitologii - a także wracając do praktycznych metod jej wykorzystania w roli herbatki, sałatki lub szpinaku, czy w postaci surowca do robienia przędzy na sznurki lub zgrzebne ubrania, albo prostego środka do czyszczenia naczyń.

Ponowne odkrywanie wielofunkcyjności ziół, jak też wchodzenie w dawne szlaki skojarzeniowe, pozwala nam przeżyć wśród roślin czas, w którym człowiek nigdy nie będzie się nudził, zaś emocjonalne oddziaływanie ziół pozwoli nam o wiele szybciej zregenerować siły, niż moglibyśmy się tego spodziewać po chemicznym działaniu ziołowych terapii. Krótko mówiąc bardzo potrzebne nam jest dzisiaj ponowne odkrycie świata roślin - nie tylko tego, który znajdziemy w suchych opisach encyklopedycznych, ale przede wszystkim tego, który istniał od zawsze w ludzkiej świadomości, penetrując naszą podświadomość głębokimi korzeniami wierzeniowych, symbolicznych i emocjonalnych odniesień …

Adam Szary

Już wkrótce zaczniemy odkrywać wiosenną Bieszczadzką Aptekę Ziół, która może stać się Waszym lekarstwem na „całe zło” :)

 
 
FUNDUSZE EUROPEJSKIE – DLA ROZWOJU INNOWACYJNEJ GOSPODARKI
Projekt „Stworzenie internetowego serwisu automatycznej konfiguracji przez turystów autorskiego, indywidualnego pobytu turystycznego w regionie bieszczadzkim www.mojebieszczady.com” współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego