Zaloguj

Te dzwony, jak Ci ludzie stąd...

    • dzwony lutowiska

W swojej historii pojawiały się na dzwonnicy i znikały.


Dzwony z Lutowisk - Iwan i Mychajło – pochodzą z roku zbudowania cerkwi – 1896 obecnie już nieistniejącej greckokatolickiej pw św. Michała Archanioła w Lutowiskach – rozebranej w 1980 roku.



Dla takich biednych bojkowskich wsi jak Lutowiska ufundowanie dzwonów to był ogromny wysiłek. Przy każdej zawierusze dziejowej spuszczano więc dzwony i chowano w ziemi albo w stodołach, bo przyjdą Polacy, Rosjanie, Kozacy, Austriacy i zabiorą spiż na armaty albo na pomniki swoich bohaterów.W Lutowiskach były dwa dzwony. Mychajło waży 130 kilogramów, Iwan – 500kg. – czytamy we wspomnieniach pana Jacka Hugo-Badera.

Historia dzwonów na przestrzeni ich życia to długa historia również całej wioski Lutowiska, która to smagana wiatrami dramatycznych historii – zapisana została w losach i tragediach ludzi.

Dzwony poniekąd stały się symbolem Lutowisk, dotykających dramatycznymi dziejami, kiedy to granice państw zostawały przesuwane na mapie, niczym wymiana handlowa towaru.


Dzwony wielokrotnie zakopywano w ich historii, tak robiono w trwodze, by nie uległy zniszczeniu lub przetopieniu. Często w godzinie trwogi dla Ludności Lutowisk biły, a następnie zakopywano je, by czekały na czas spokoju. A tego czasu spokoju dla Lutowisk w okresie wojennym i powojennym było coraz mniej. Od 1951 roku, aż do 16 czerwca 1999 – dzwony leżały zakopane w ziemi, obok dzwonnicy w Lutowiskach. Dzwonnicy i cerkwi od 1980 roku, już nie było, nikt nie wiedział, gdzie dzwony, a nawet nie wiadomo było, czy jeszcze są i czy w ogóle były.


We wspomnieniach Pana Jacka Hugo-Badera czytamy: W 1999 roku rada cerkiewnej gromady w Dudczanach zebrała fundusze i z Anną Isajewą, starostą gromady, wyprawia go do Polski. Jechali po dzwony zakopane w Lutowiskach. Mieli pożółkły ze starości plan wyrysowany na kartce wyrwanej z zeszytu, który Iwan Pachołycz, inny z zakopujących mężczyzn, sporządził przed śmiercią. Gdy dotarli na miejsce, okazało się, że w Lutowiskach nie ma już greckokatolickiej cerkwi pod wezwaniem świętego Michała Archanioła, nie ma stojącej kiedyś obok niej dzwonnicy, w której na dole, pod dzwonami, mieściła się czytalnia (biblioteka parafialna)."

….. „Z ziemi wydobyto dwa znakomicie zachowane dzwony: wielkiego Iwana i mniejszego Mychajłę. Tylko żelazne serca i koromysła (urządzenia, na których kołyszą się dzwony, po polsku zwane wieszakami) rdza przeżarła.



Oba dzwony były bite w Odlewni Dzwonów Rodziny Felczyńskich w Kałuszu koło Stanisławowa (dzisiaj na Ukrainie). To słynny w Europie ludwisarski ród, który odlewa dzwony nieprzerwanie od 197 lat. Dzisiaj mają pracownie w Przemyślu i na Śląsku. Mychajło powstał w 1898 roku, wtedy, kiedy zbudowano cerkiew w Lutowiskach. Prawdopodobnie został ufundowany ze składek parafian. Większy dzwon jest młodszy o około 30 lat. Na bokach kielicha ma napis w języku starocerkiewnym: "Iwan ofiarowany za odpuszczenie grzechów swoich zmarłego Iwana Laszczyńskiego za staraniem Daniła Laszczyńskiego i jego zięcia Mychajły Iwaniwa". – czytamy we wspomnieniach.



Dzwony obecnie znajdują się w Muzeum Narodowym Ziemi Przemyskiej w Przemyślu, gzie zostały zabrane z magazynu policji decyzją Podkarpackiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Przemyślu. Są to ruchome zabytki archeologiczne i stanowią własność Skarbu Państwa. Zrodził się pomysł odzyskania dzwonów dla Lutowisk, jednak procedura i możliwość zabezpieczenia dzwonów, jako zabytku – dla Gminy Lutowiska jest praktycznie niewykonalne.



We wspomnieniach Pana Jacka Hugo Badera czytamy m.in

W czerwcu tego roku byłem z Natalią Klasztorną w Lutowiskach. Poszliśmy na policję. Komendant posterunku otworzył garaż, gdzie stoją dzwony. Wynosimy mniejszego Mychajłę na podwórko, chwytamy we dwóch za koromysło i z największym trudem unosimy do góry. 
- Uderz, Natalia. Zobaczymy, jak śpiewa. 
Dziewczyna bierze w ręce przerdzewiałe serce (na Ukrainie nazywają je duszą) i muska dzwon jak piórkiem. 
- Walnij dziewczyno porządnie, bo dłużej nie utrzymamy! 
- Kiedy nie mam śmiałości - szepcze zapłakana Natalia i uderza z całych sił. 
Ludzie wierzą, że dzwon modli się słowami wyrytymi na jego bokach.

Po 50 latach milczenia Mychajło zaśpiewał: "Odpuść, Panie, grzechy naszych zmarłych. Prosty Hospody hrichy naszych pomerszich".


Dramaty tych ziem, jak te dzwony, zakopywane i odkopywane są, co jakiś czas. Ostatnie pokolenia ludzi,którzy to wszystko przeżyli – pomału odchodzą. Przekazywane historiami zapisanymi, opowiedzianymi – są świadectwem tego, co dotykało ludzi, mieszkańców tych ziem, tylko i wyłącznie, dlatego – że tutaj mieszkali, na swoje szczęście i nieszczęście. Tam gdzie władze ustawiały między sobą pionki na szachownicy swoich układów dyplomatycznych – CI LUDZIE znaleźli się akurat w niewłaściwym miejscu i niewłaściwym czasie. Jak TE DZWONY, wydobyte z własnej ziemi, nigdy na nią już nie wrócą.

Spór o odzyskanie dzwonów pojawiał się wielkokrotnie. Jak wielokrotnie wracają wspomnienia.

Lidia Tul-Chmielewska

zdj. pochodzą z archiwum Gminy Lutowiska
 

FUNDUSZE EUROPEJSKIE – DLA ROZWOJU INNOWACYJNEJ GOSPODARKI
Projekt „Stworzenie internetowego serwisu automatycznej konfiguracji przez turystów autorskiego, indywidualnego pobytu turystycznego w regionie bieszczadzkim www.mojebieszczady.com” współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego